W Stanach Zjednoczonych trwa bezprecedensowa fala pozwów przeciwko największym firmom technologicznym, takich jak Meta, Google, Snap.Inc. czy TikTok. Po raz pierwszy na taką skalę platformy społecznościowe są pozywane nie za treści publikowane przez użytkowników, lecz za architekturę własnych produktów. Przedmiotem sporów są konkretne rozwiązania projektowe, które, zdaniem powodów, konsekwentnie wzmacniają wzorce kompulsywnego korzystania prowadząc do szkód psychicznych.
Tekst: dr Justyna Hofmokl
Prawnicy i komentatorzy nieprzypadkowo porównują te sprawy do „momentu Big Tobacco”, odwołując się do przełomowych procesów przeciwko koncernom tytoniowym w USA z lat 90. Ujawniły one, że firmy od dawna znały szkodliwość swoich produktów, a mimo to ją ukrywały i opóźniały regulacje. Sprawy dotyczyły całego modelu biznesowego opartego na uzależnianiu użytkowników i przerzucaniu kosztów zdrowotnych na społeczeństwo. W analogiczny sposób dzisiejsze pozwy przeciwko platformom technologicznym nie kwestionują legalności samych usług, lecz świadome projektowanie produktów w sposób zwiększający ryzyko szkód, zwłaszcza u dzieci i młodzieży.
Jak dotąd firmy technologiczne skutecznie chroniły się przed odpowiedzialnością, powołując się na wolność słowa i status pośrednika. Ta linia obrony nie ma tu zastosowania. Nowe pozwy koncentrują się na tym, w jaki sposób platformy kształtują zachowania użytkowników: jak długo utrzymują ich online, jakie treści im podsuwają oraz jak skutecznie utrudniają opuszczenie serwisu.
Zarzuty są następujące – platformy miały projektować swoje produkty w sposób uzależniający, posiadały wiedzę o negatywnych skutkach, zwłaszcza dla nieletnich, i mimo to utrzymywały lub przywracały najbardziej problematyczne funkcje, ponieważ zwiększały one zaangażowanie i przychody reklamowe.
Ujawnione w ostatnich latach wewnętrzne badania firm technologicznych potwierdzają związek między intensywnym korzystaniem z niektórych aplikacji a pogorszeniem dobrostanu psychicznego młodych ludzi. Dotyczy to m.in. obniżonej samooceny, zaburzeń obrazu ciała, nasilonego lęku i objawów depresyjnych, szczególnie u dziewcząt. Mimo tej wiedzy kluczowe mechanizmy, takie jak ciągłe przewijanie czy algorytmiczne wzmacnianie kontrowersyjnych treści, pozostały integralną częścią produktów.
Na pierwszy plan wysunięto tzw. bellwether cases – wybrane z dziesiątek innych sprawy precedensowe, które mają pokazać, jak sądy i ławy przysięgłych ocenią tę argumentację. Ich wynik może zadecydować o losie tysięcy kolejnych pozwów. Pierwsza seria dziewięciu takich spraw rusza w Los Angeles.
Jedną z nich jest sprawa KGM, dziś 19-letniej Kalifornijki, która bardzo wcześnie zaczęła korzystać z platform (YouTube w wieku 8 lat, Instagram w wieku 9, TikTok w wieku 10, Snapchat w wieku 11). Jej matka twierdzi, że nie miała wiedzy o rzeczywistej sile oddziaływania tych aplikacji i że przy pełniejszej informacji ograniczyłaby dostęp córki do smartfona i mediów społecznościowych.
KGM Opisuje platformy jako „niezwykle nęcące”, przyznając, że szybko dała się złapać na ich działanie. Wskazuje na konkretne funkcje, takie jak nieskończone przewijanie (infinite scroll), automatyczne odtwarzanie (autoplay) oraz nieustanne powiadomienia, które wywołały u niej kompulsywną potrzebę korzystania z produktów bez przerwy. W pozwie argumentuje, że nadużywanie mediów społecznościowych wywołało u niej stany lękowe, depresję, myśli samobójcze oraz poważne zaburzenia wizerunku własnego ciała. Twierdzi, że doznała zarówno szkód fizycznych, jak i emocjonalnych w wyniku wieloletniego uzależnienia, które zaczęło się, gdy miała zaledwie 10 lat.
W pod koniec stycznia 2026 r. Snap Inc. oraz TikTok zawarły z KGM ugodę. Pozostałe firmy staną prawdopodobnie przed sądem, a ich szefowie będą zeznawać.
Równolegle, wiosną, spodziewana jest druga fala pozwów przed sądem federalnym w USA. Wnoszą je nie osoby prywatne, lecz władze publiczne: prokuratorzy generalni poszczególnych stanów oraz okręgi szkolne. Ich strategia prawna opiera się na koncepcji public nuisance, a w uproszczeniu: poważnej szkody społecznej, za której skutki finansowe i organizacyjne muszą płacić instytucje publiczne. W tym przypadku chodzi o koszty związane z pogarszającym się zdrowiem psychicznym dzieci i młodzieży, ponoszone przez szkoły, systemy opieki i samorządy. Celem tych pozwów nie są wyłącznie odszkodowania, lecz narzucenie platformom obowiązku głębokich, systemowych zmian w sposobie projektowania ich usług.
Aby wygrać, powodowie muszą udowodnić trzy rzeczy. Po pierwsze, że media społecznościowe mogą prowadzić do uzależnienia, co stanowi nowy, testowany dopiero argument prawny. Po drugie, że istnieje związek przyczynowy między konkretnymi rozwiązaniami technologicznymi a kompulsywnym zachowaniem użytkowników. Po trzecie, że firmy wiedziały o szkodliwości swoich produktów i świadomie tę wiedzę marginalizowały lub ukrywały. Pozwy obejmują również żądania zmian strukturalnych: realnej weryfikacji wieku, skutecznych narzędzi kontroli rodzicielskiej oraz rezygnacji z najbardziej uzależniających mechanizmów. Dla branży oznaczałoby to konieczność odejścia od modelu opartego na maksymalizacji czasu spędzanego w aplikacjach.
Kluczowym materiałem dowodowym są dokumenty wewnętrzne firm. Według nich Meta miała pełną świadomość szkodliwości swoich produktów, a mimo to konsekwentnie podporządkowywała decyzje projektowe maksymalizacji zysków. Pracownicy porównywali Instagram do „narkotyku”, żartując, że firma działa jak „diler”, a wewnętrzne badania już od 2018 roku wskazywały na destrukcyjny wpływ filtrów upiększających na psychikę młodych użytkowniczek. Mimo ostrzeżeń własnej kadry kierowniczej, w tym dramatycznego apelu jednej z dyrektorek, która opisywała wpływ filtrów na chorobę psychiczną swojej córki, Mark Zuckerberg zdecydował o ich przywróceniu, uznając je za zbyt cenne dla zaangażowania użytkowników. Dokumenty ujawniają też rażącą rozbieżność między publicznymi deklaracjami a praktyką: przy oficjalnej „zerowej tolerancji” wobec wykorzystywania dzieci Instagram stosował wewnętrznie pobłażliwą politykę wielokrotnych naruszeń wobec kont powiązanych z handlem seksualnym i nie zapewniał prostych narzędzi zgłaszania takich treści. Całość uzupełniają dowody na świadome stosowanie mechanizmów znanych z branży tytoniowej i hazardowej w celu podtrzymywania kompulsywnego korzystania przez nieletnich, traktowanych nie jako ofiary uboczne, lecz jako strategiczna grupa docelowa. Sąd dodatkowo odtajnił ponad 5 tysięcy stron zeznań ekspertów dotyczących uzależnienia i szkód psychicznych, mimo sprzeciwu firm technologicznych, co wzmacnia tezę, że Meta nie tylko znała skalę problemu, lecz także aktywnie ograniczała dostęp opinii publicznej do tej wiedzy.
Firmy zapowiadają twardą obronę, wskazując na wieloczynnikowe przyczyny kryzysu zdrowia psychicznego i trudności dowodowe. Ostateczną decyzję podejmą jednak ławy przysięgłych. A ich nastawienie do platform jest dziś znacznie bardziej krytyczne niż dekadę temu. Jeśli argumentacja powodów zostanie uznana, zmieni się sposób myślenia o odpowiedzialności technologicznej. Ciężar winy może zostać przesunięty z użytkowników na projektantów systemów. Nawet jeśli nie cofnie to wyrządzonych szkód, może trwale podnieść poprzeczkę odpowiedzialności dla całej branży, także poza Stanami Zjednoczonymi.
Źródła:
- The New York Times, Social Media Addiction Trial Puts Tech Industry on the Defensive, 27 stycznia 2026,
- https://www.nytimes.com/2026/01/27/technology/social-media-addiction-trial.html
- The New York Times, What to Know About the Social Media Addiction Trials, 27 stycznia 2026,
- https://www.nytimes.com/2026/01/27/technology/what-to-know-about-the-social-media-addiction-trials.html
- The Guardian, What to know about the jury trials of Meta, Snap, TikTok and YouTube, 31 stycznia 2026,
- https://www.theguardian.com/media/2026/jan/31/what-to-know-trials-meta-snap-tiktok-youtube
- Overturned, Social Media’s “Tobacco Moment”? Landmark Trial on Youth Addiction Begins in LA, 29 stycznia 2026, https://overturned.substack.com/p/social-medias-tobacco-moment-landmark